sobota, 14 stycznia 2012

Tolerancja, część I - Wygląd


Za chudy, za gruby, za niski, za wysoki, za prosty, za dużo kolczyków, za jaskrawo ubrany, za bardzo uśmiechnięty... ZA ZA ZA. W Amsterdamie (Holandia) nie istnieje coś ZA. Chyba najbardziej tolerancyjne miasto świata, słynące z wszechobecnych rowerów, marihuany i prostytucji, traktuje wszystkich jednakowo.  Spokój znajdą tutaj zarówno wielbiciele "mody alternatywnej" jak i homoseksualiści. Ale tym, co zwraca największą uwagę jest różnorodność ludzi. Oryginalnie ubrani nie wzbudzają tutaj uśmiechu politowania. Co najwyżej ograniczonych turystów...


Amsterdam - zupełnie odmienny świat

Spójrzmy prawdzie w oczy - nasze społeczeństwo NIE JEST tolerancyjne. Inność traktuje co najmniej protekcjonalnie. Skupię się tutaj jedynie na wyglądzie, abstrahując od wszechobecnego rasizmu i homofobii - na to przyjdzie jeszcze czas.
Komu przeszkadza to, że ktoś ma piętnaście kolczyków na twarzy, albo nosi jaskrawe, seledynowe spodnie? Czy obraża nas to, że ktoś chodzi inaczej ubrany, niż przeciętny Polak/Polka?
Owszem, może nam się nie podobać czyjś styl, ale jesteśmy (niestety) przyzwyczajeni do tego, by szufladkować ludzi, tylko z tego powodu, że JEGO styl jest odmienny od tego, co przywykliśmy oglądać w naszym zaściankowym kraju.

Oceniajmy styl, nie człowieka.

Jak traktowane są grube osoby w naszym kraju? Nie wszystkie przecież przez własną głupotę "zapracowały" na ten stan.
Łysy i napakowany? "Toż to z pewnością dres! Tępy i bezmózgi potomek Scuzzlebutt'a." (tym, którzy nie oglądali South Parku polecam odcinek Volcano, bardzo dobrze parafrazuje to, o czym tutaj piszę:]).
W której szufladce zamykamy chłopaka z długimi, czarnymi włosami, ubranego w tym samym kolorze? Nie wszyscy są dziecinnymi emo.

Kierujemy się stereotypami. Niestety. Ale nietolerancja sięga dużo dalej...

Jak często widzicie osobę z dużą ilością tatuaży czy kolorowymi włosami na wysokim stanowisku? Przypomnijcie sobie któregoś z przedstawicieli handlowych czy urzędników, u którego na karku i dłoniach widać tatuaże. Pomyślcie, ile razy w życiu widzieliście pracowniczkę banku, czy panią prezes z czerwonymi bądź zielonymi włosami. W większych miastach, ludzi "inaczej" wyglądających jest przecież sporo, więc nie powinien być to rzadki widok. Nie powinien, ale jest. Pracodawcy, tłumacząc swój wybór brakiem kwalifikacji kandydata, skreślają go, bo zwyczajnie mu się niedoszły pracownik nie spodobał. No chyba, że faktycznie kolczyk w nosie przeszkadza w zdobywaniu odpowiednich umiejętności.

Kto zawalił sesję lub projekt w firmie przez kolczyk, ręka do góry!

Nie mam tatuaży ani kolczyków, bo uważam, że na moim ciele nie wyglądałyby dobrze. Nie mam jednak nic przeciwko takim ozdobom u innych. Nie podoba mi się natomiast w całości wytatuowana twarz. U nikogo. Ale (niejednokrotnie) widząc kogoś takiego nie wyświetla mi się w głowie obraz kryminalisty, czy kogoś kompletnie nienormalnego. Jest po prostu inny. Ma inny styl. Lubi coś innego. Ale to chyba nic złego, hm?